Menu

Trójmiejskie opowieści przeróżnej treści

Jan Uphagen

redmysza1

17 listopada 1802 roku zmarł Jan Uphagen syn Piotra Uphagena- kupca, ławnika i rajcy miejskiego. Jan był już czwartym pokoleniem rodziny Uphagenów, którzy mieszkali w Gdańsku. Jako pierwszy pojawił się w naszym mieście Arnold Uphagen. Był koniec wieku XVI. Wraz z rodziną i grupą kalwinów musiał opuścić rodzinną Flandrię uciekając przed prześladowaniami religijnymi. Gdańsk znany był z tolerancji religijnej i wolności sumienia. Rodzina zajęła się handlem i otrzymała obywatelstwo miejskie. W XVIII wieku byli już jedną z najbogatszych i najbardziej poważanych rodzin. W roku 1731 przyszedł na świat syn Piotra Uphagena i Elżbiety Forret- bohater mojej opowieści. Nazwano go Janem.

Peter_Uphagen_by_Matthaeus_Deisch_after_Olaf_Jens_KlmerNiestety nie zachowała się żadna podobizna Jana, a więc portret jego ojca- Piotra :)  ( zdjęcie z Wikipedii)


Jan otrzymał gruntowne wykształcenie, odbył też podróż po Europie nawiązując wiele kontaktów i znajomości. Studia jakie odbył w Getyndze koncentrowały się na prawie i historii- takie były jego zainteresowania. Po powrocie do rodzinnego miasta systematycznie je rozwijał. Zaczął od tworzenia warsztatu pracy naukowej gromadząc potężną bibliotekę.Były to głównie dzieła prawnicze, historyczne i religijne, ale też i takie traktujące o muzyce, księgarstwie i drukarstwie.
(O jego zainteresowaniach, kontaktach z Gdańskim Towarzystwem Przyrodniczym w artykule, który cytuję na końcu mojego opracowania.)
Efektem jego pracy i studiów były dwa dzieła. Jedno mówiące o prawach Polski do Pomorza z 1774 roku i drugie - kronika świata od początków istnienia do końca X wieku. Ukazało się to dzieło w 1782 roku, a jego tworzenie zajęło Janowi dwadzieścia lat.
Jan Uphagen był też bohaterem sensacji, która była tematem plotek całego miasta i okolic. Pokochał swoją bardzo bliską krewną Joannę Florentynę Uphagen. Ona również kochała go całym sercem. O swoje szczęście walczyli trzy lata. W końcu otrzymali dyspensę. Ślub odbył się 19 maja 1763 roku w kalwińskim kościele św. Piotra i Pawła, wesele zaś w Domu Angielskim. Zamieszkali w domu podarowanym przez ojca Jana- w Starym Domu Ławy przy Długim Targu 45. Szczęście młodych było olbrzymie, ale bardzo krótkie. Przerwała je ciężka choroba Florentyny- prawdopodobnie gruźlica. Niestety lekarstwo na nią wynaleziono dopiero wiele lat później. Florentyna zmarła 10 marca 1766 roku.
Trzy lata później Jan poślubił Abigail Borkmann. Druga żona podzielała pasje swojego małżonka w zakresie starań zachowania piękna miasta w którym mieszkali. Był to okres jego powolnego upadku. Uphagenowie  chcąc udokumentować piękno i dostatek mieszczańskich domów, gromadzili stare meble, instrumenty, porcelanę, srebra no i oczywiście książki. W domu obok Dworu Artusa było im coraz ciaśniej.
W końcu przeprowadzili się do nowej siedziby. Miało to miejsce 16 października 1779 roku. Przy ulicy Długiej nr 12 , w kamienicy  z przebudowaną na styl rococo fasadą, było zdecydowanie o wiele więcej miejsca.

drzwiW nadświetlu piękny monogram Abigail i Jana Uphagenów

Okazała sień  z olbrzymim obrazem "Zuzanna w kąpieli" krętymi schodami prowadziła do herbaciarni na antresoli. Na piętrze , w czerwonej sali zajmującej cały front domu, znajdował się paradny salon z eleganckimi meblami obitymi, podobnie jak ściany, adamaszkiem w kolorze amarantu. Freski, stiuki, stare obrazy i portrety wprowadzały uroczysty nastrój. Tu również znajdował się cenny dar od króla Stanisława Augusta - srebrna tabakiera. Za paradnym pokojem stołowym pokój do gier towarzyskich, pokój muzyczny, palarnia, kancelaria-biblioteka. Wyżej sypialnia i pokoje gościnne. Na dole i w budynku na podwórzu - kuchnia, piekarnia, spiżarnia .... Oczywiście również miejsca dla ochmistrzyni, kucharki, służących, stangreta ....


W tym wielkim domu mieszkali ( nie licząc służby) tylko we dwójkę Abigail i Jan. Niestety dzieci nie mieli...
Po rozbiorze Jan złożył godność rajcy, nie chciał służyć Prusakom. Zajął się tym co kochał - książkami , historią i dziełami sztuki.
Zmarł 17 listopada 1802 roku. Spoczywa w kościele, w którym brał ślub z pierwszą miłością swojego życia- Florentyną.
Zgodnie z ostatnią wolą Jana utworzono fundację, która miała pilnować by dom pozostał w niezmiennym stanie.


Więcej o Uphagenach można poczytać tutaj:
https://gdanskodnowa.files.wordpress.com/2014/03/dwor-uphagenow-w-gdansku-ok.pdf


I jeszcze opracowanie o którym wspominałam:

W numerze 10/1996 "Wszechświata" ukazał się bardzo ciekawy artykuł poświęcony Janowi Uphagenowi i Gdańskiemu Towarzystwu Przyrodniczemu. Jest to artykuł autorstwa Pani Małgorzaty Czerniakowskiej. Link do publikacji z której korzystam tutaj : http://gnu.univ.gda.pl/~emcz/uphagentprzyr.htm
Aby gdzieś mi to nie umknęło pozwalam sobie ten artykuł przepisać :)

JAN UPHAGEN (1731-1802) i GDAŃSKIE TOWARZYSTWO PRZYRODNICZE.

Założone w Gdańsku w 1743 roku Towarzystwo Przyrodnicze (Societas Physicae Experimentalis) odegrało wielką rolę w rozwoju nauki w tym mieście.W Towarzystwie działało wielu wybitnych ludzi, którzy przyczynili się do jego świetności i rozsławienia osiągnięć gdańskiej nauki w Europie. Założycielem Towarzystwa był wybitny uczony Daniel Gralath (1708-1767), późniejszy burmistrz, którego dziełem jest wspaniała aleja lipowa łącząca śródmieście Gdańska z dzielnicą Wrzeszcz. Z końcem 1743 roku Towarzystwo liczyło 14 członków, a wśród nich m.in. byli profesorowie Gimnazjum Akademickiego w Gdańsku, lekarze, prawnicy i wyżsi urzędnicy Rady Miejskiej. Od roku 1746 do 1829 siedzibą Towarzystwa była Zielona Brama przy Długim Targu.
Problematyka badań i doświadczeń, prowadzonych przez członków Towarzystwa, była bardzo szeroka( astronomia, fizyka,biologia, chemia, meteorologia). W zakresie biologii znaczne osiągnięcia miał Jakub Teodor Klein ( 1685-1759), właściciel bogatego ogrodu botanicznego i licznych zbiorów przyrodniczych. Daniel Gralath wykonał doświadczenia z prądem elektrycznym oraz opracował historię elektryczności. Gotfryd Reyger(1704-1788) wygłaszał odczyty o systemie Linneusza i opracował znakomite dzieło o roślinach dziko żyjących w okolicach Gdańska ( Tentamen florae  Gedanensis, 1764)
Interesujące doświadczenia zaczęły przyciągać przebywających w Gdańsku uczonych i wybitne osobowości. W zebraniach Towarzystwa uczestniczyli m.in. wielki hetman litewski Michał Kazimierz Radziwiłł(1702-1762), wojewodzina bracławska Anna Jabłonowska (1728-1800), właścicielka słynnego na całą Europę zbioru historii naturalnej. Siedzibę Towarzystwa Przyrodniczego zwiedzili m.in. książę Adam Czartoryski (1734-1823), szwajcarski uczony Jan Bernoulli(1744-1807). Towarzystwo posiadało wiele kolekcji zbiorów przyrodniczych i eksponatów etnograficznych. Za najcenniejszą uchodziła kolekcja bursztynów, druga co do wielkości na świecie.
Biblioteka Towarzystwa , mieszcząca się na pierwszym piętrze, gromadziła drogie i najbardziej aktualne wydawnictwa. Potwierdza to szwajcarski matematyk i astronom Jan Bernoulli , który zanotował w swoim pamiętniku "Reisen durch Brandenburg, Pommeren, Preussen, Curland, Russland und Polen in den Jahren 1777 und 1778" że księgozbiór Towarzystwa jest niezbyt wielki liczebnie, ale za to bardzo wyszukany.
W sali posiedzeń wisiały portrety wielu wybitnych uczonych m.in. Israela Conradta (1634-1715), Jakuba Breyna (1637-1697), Nataniela Mateusza Wolfa (1724-1784), Tychona Brahego i Mikołaja Kopernika. 6maja 1798r. umieszczono tam rówież brązowe popiersia gdańskiego astronoma Jana Heweliusza (1611-1687), dar króla Stanisława Augusta Poniatowskiego dla miasta, dla uczczenia stulecia śmierci astronoma. Przekazania tego daru dokonał w r.1790 w Ratuszu Staromiejskim , komisarz królewski, członek Towarzystwa od  r.1786, Fryderyk Ernest Hennig.
Członkami Towarzystwa Przyrodniczego byli m.in. August Moszyński (1731-1786), stolnik koronny, organizator królewskiego gabinetu fizycznego i astronomicznego; Joachim Chreptowicz (1729-1812) , kanclerz wielki litewski, współtwórca Komisji Edukacji Narodowej; Jean Baptiste Dubois (1753-1808), profesor Korpusu Kadetów, założyciel Towarzystwa Fizycznego w Warszawie; Jan Daniel Tietz (Titus) (1729-1797), astronom, przyrodnik, profesor uniwersytetu w Wittenberdze.
Od r. 1776 członkiem Towarzystwa Przyrodniczego w Gdańsku był Jan Uphagen (1731-1802), bibliofil, historyk, ławnik gdański.  Jan Uphagen należał do czwartego pokolenia rodziny Uphagenów, przybyłych do Gdańska w końcu XVI w. z Niderlandów. W XVIII w. rodzina Uphagenów należała do najbardziej znanych i wpływowych rodzin patrycjuszowskich Gdańska. Ojciec Jana- Piotr Uphagen- kupiec, ławnik i rajca miejski, utrzymywał rozległe stosunki handlowe z Niderlandami, Anglią, Francją, Niemcami. Po dwuletniej praktyce w przedsiębiorstwie ojca za namową znanego historyka Gotfryda Lengnicha(1689-1774) jan miał zostać wysłany na studia do Getyngi. Wyjazd na tamtejszy uniwersytet poprzedził kurs obejmujący grekę, łacinę, i filozofię zakończoną egzaminem w r. 1751. Po studiach trwających trzy lata (prawo, historia, filozofia) odbył Uphagen podróż naukową po Europie. Trasa podróży wiodła przez Niemcy, Holandię, Francję, ponownie Niemcy do Gdańska.Przedmiotem szczególnego zainteresowania gdańszczanina , poza zabytkami, były biblioteki i księgarnie. W Charlottenbourgu zwiedził Gabinet Przyrodniczy. W Paryżu nawiązał kontakt ze znanym fizykiem R.A. Reumurem(1683-1757) oraz odwiedził jego gabinet przyrodniczy.Uczestniczył również w otwartym posiedzeniu Akademii Francuskiej poświęconym  pamięci filozofa niemieckiego Christiana Wolfa.
Po powrocie do Gdańska przystąpił Uphagen do organizowania przyszłego warsztatu pracy naukowej- biblioteki. Wynikiem zabiegów kolekcjonerskich było zgromadzenie wspaniałej biblioteki liczącej przeszło 10 tys. dzieł w ponad 15 tys. woluminach, 280 rękopisów oraz 165 map i sztychów. Pierwszą znaną próbą naukową Jana Uphagena był udział w r. 1765 w konkursie księcia Józefa Aleksandra Jabłonowskiego, ogłoszonym przez Gdańskie Towarzystwo Przyrodnicze. Z uczonymi gdańskimi łączyły Jabłonowskiego zażyłe stosunki literacko-naukowe. Wydał on m. in. swoim kosztem dzieło gdańskiego profesora, członka Towarzystwa Przyrodniczego, MIchała Hanowa (1695-1773) pt. "Philosophia naturalis". Od 1761 r. pełnomocnikiem do spraw finansowych fundacji Jabłonowskiego był Daniel Gralath. W roku 1765 Jabłonowski powierzył gdańskiej organizacji naukowej zarząd własnej fundacji wraz z zaszczytem przyznawania nagród za prace konkursowe. W październiku Towarzystwo ustaliło wraz z księciem przeznaczone do konkursu tematy. Temat pierwszy z historii Polski miał omówić przyjście Lecha do Polski około 550r. jeśli może być dowiedzione lepiej niż dotąd. Drugie zagadnienie dotyczyło geometrii, a trzecie ekonomii. Prace konkursowe należało wysłać do 1 lutego 1766r. pod adresem sekretarza Towarzystwa, którym był wówczas Jan Piotr Scheffler (1739-1810). Uphagen zgłosił pracę z dziedziny historii Polski, lecz nie została ona nagrodzona. Uroczyste rozdanie nagród z dziedziny historii zorganizowano 19 sierpnia 1766r. kiedy postanowiono przyznać nagrodę za pracą historyczną o Lechu. Autorem jej był August Ludwik Schlozer, profesor Uniwersytetu w Petersburgu, który dowodził, że Lech , zmyślony przodek Polaków, nie wcześniej niż w XIV wieku na świecie się zjawił. Zapewne również Uphagen podawał w wątpliwość istnienie Lecha , od którego fundator konkursu wywodził swój ród Jabłonowskich, na co wskazuje fakt, że w wydanym w r. 1782 w Gdańsku dziele Uphagena "Parerga Historica" autor odzrzuca bajkę o Lechu. Uczony osobiście rozsyłał egzemplarze swojej pracy do przyjaciół i do Akademii Naukowych w Europie. W odpowiedzi otrzymał wiele zaszczytów, został m.in. członkiem korespondentem Królewskiego Towarzystwa Naukowego w Getyndze, z którym współpracował dostarczając informacje do "Beitrage zur Geschichte der Erfindungrn".
Dotychczas fakt członkostwa Uphagena w Tow. Przyr. jest nieznany w literaturze. Pierwszą wiadomość o przynależności Jana Uphagena do Towarzystwa Przyrodniczego w Gdańsku od 1776r. podaje rocznik "Das jetzt lebende Danzig" z r. 1777. Rocznik ten wymieniał członków Towarzystwa w rubryce "Naturforschende gesellscgaft". Gdański bibliofil figuruje także w spisie członków Towarzystwa Przyrodniczego od r. 1756 w wydawnictwie Towarzystwa pt. " Neue Sammlung Versuchen und Abhandlungen" wydanym w r.1778.
O trwałym miejscu Jana Uphagena w historii kultury gdańskiej zadecydowała jego biblioteka zasobna w liczne polonika, jeden z najwartościowszych warsztatów badawczych Gdańska epoki Oświecenia. W r.1879 biblioteka Uphagena włączona została do Biblioteki Rady Miejskiej ( obecnie Biblioteka Gdańska Polskiej Akademii Nauk) jako odrębna jednostka proweniencyjna.
Gdański bibliofil posiadał wszystkie wydawnictwa Towarzystwa Przyrodniczego wydane do r. 1802. Pierwszy tom publikacji członków Towarzystwa pt. " Versuche und Abhandlungen der Naturforschenden Gesellschaft in Danzig" wydany został w r. 1747. Dwa następne ukazały się w r. 1754 i 1757. Po ponad dwudziestu latach przerwy wyszedł w r. 1778 tom trzeci pt. "Neue Sammlung von Versuchen und  Abhandlungen der Naturforschenden Gesellschaft in Danzig". Na karcie tytułowej tomu pierwszego umieszczono po raz pierwszy godło Towarzystwa przedstawiające ogród , a w nim w drewnianych naczyniach szereg owocujących drzewek pomarańczowych. Owocujące drzewka symbolizować miały istniejące już towarzystwa naukowe- młode natomiast drzewko- Gdańskie Towarzystwo Przyrodnicze. W bibliotece Uphagena znajduje się także ogłoszony drukiem przez zarząd Towarzystwa tom nagrodzonych rozpraw w konkursie księcia Jabłonowskiego , w którym uczestniczył gdański uczony pt. "Solutiones problematuum a celsissimo proncipe Jablonowo ex historia Polona, geometria et oeconomia propositorum". Oprócz wydawnictw Towarzystwa Przyrodniczego posiadał Uphagen liczne dzieła z zakresu nauk matematyczno-przyrodniczych, m.in. prace członków gdańskiego Towarzystwa oraz książki z ich księgozbiorów ( G. Reygera, J.B. Dubois, H.Kuhna, H. Rosenberga, J.T. Kleina)
Od r. 1790 Jan Uphagen był właścicielem letniej rezydencji we Wrzeszczu połączonej z parkiem ( obecnie początek ul. Grunwaldzkiej) zwanej "Mon Plaisir". Piękny ogród we Wrzeszczu posiadał także jego ojciec piotr Uphagen. Po śmierci ojca w 1775r. przystąpił Uphagen do wznoszenia nowej, okazałej siedziby przy ul. Długiej 12 , do której wprowadził się 19 października 1779r. Trzypiętrowe skrzydło łączyło budynek główny z oficyną od ulicy Ogarnej. Na drugim piętrze skrzydła bocznego znajdowały się trzy wąskie pokoje. Pierwszy z nich od bardzo realistycznych malowideł na drzwiach i panelach zwany był "pokojem owadów". W następnym "pokoju kwiatów" tematyka malowideł, ozdoby, a nawet tapety i wiszące na ścianach obrazy związane były z nazwą tego pomieszczenia. Pokój ten służył jako czytelnia. Motywem dekoracji trzeciego pokoju "pokoju muzycznego" były ptaki. Nie bez słuszności doszukiwał się tutaj M. Osiński skutków działalności słynnego Gdańskiego Towarzystwa Przyrodniczego podziwiając wiedzę bezpośrednich twórców malowideł boazerii, którzy potrafili na nich wiernie odtworzyć rzeczywiście istniejące kwiaty, owady czy wręcz egzotyczne ptaki ( M. Osiński "Dom Uphagena w Gdańsku" w : Studia i Materiały do Teorii i Historii Architektury i Urbanistyki t. IX, Warszawa 1971)
W r.1953 odbudowany Dom Uphagena przekazany został Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej . Już od pewnego czasu trwają przygotowania do otwarcia w odbudowanym i odrestaurowanym Domu Uphagena muzeum gdańskiego domu mieszczańskiego
20 III 1996
MGR Małgorzata Czerniakowska st. kustosz w Bibliotece Gdańskiej PAN w Gdańsku

Gość z Londynu na Korzennej 53-55

redmysza1

Jego nazwiskiem nazwano kratery na Księżycu i Marsie, ale też i kometę, której wprawdzie nie odkrył, ale jako pierwszy snuł teorie, że ta zaobserwowana w 1682 roku, jest tą samą, którą już widywano w latach 1456, 1531 i 1607 ( za naszego życia niektórzy mogli ją widzieć w lutym1986 . Następna taka okazja w lipcu 2061)
Któż to taki ? I dlaczego piszę o nim na blogu poświęconym sprawom Trójmiasta?
Jak pisze Bill Bryson w swojej książce ("Krótka historia prawie wszystkiego") nasz bohater " (...) w ciągu swej (...) kariery był kapitanem statku, kartografem, profesorem geometrii na University of Oxford, (...), astronomem nadworskim, wynalazcą pełnomorskiego dzwonu nurkowego. Pisał autorytatywne teksty na temat magnetyzmu, prądów morskich i ruchów planet, a także o skutkach używania opium. Opracował koncepcję mapy pogody, (...) zaproponował sposób pomiaru Ziemi oraz jej odległość od słońca (...)."
Chodzi oczywiście o angielskiego astronoma i matematyka Edmunda Halley'a. Dzisiaj 8 listopada 2016 roku mija 360 rocznica jego urodzin.

halley_edmund

                                                                     zdjęcie z Wikipedii
Urodził się 08.11.1656 roku w Haggerstone koło Londynu w rodzinie bogatego producenta mydła. Jako siedemnastolatek wstąpił do Oxford Queen's College. Dyplom uczelni otrzymał na specjalny wniosek króla Karola II. Nie miał czasu, by go zdobywać w utarty sposób. Zajęty był, na Wyspie Świetej Heleny, obserwacjami nieba nad południową półkulą, na którym zarejestrował aż 372 gwiazdy.
W 1684 roku odwiedził Izaaka Newtona, z którym dyskutował kwestie grawitacji i zasady praw Keplera odnośnie ruchów planet. Dzięki temu Newton pozbywszy się swoich wątpliwości, napisał pracę "Philosophiae Naturalis Principia Mathematica", której druk sfinansował Halley w 1687 roku.Dzieło przedstawia prawo powszechnego ciążenia, a także prawa ruchu leżące u podstaw mechaniki klasycznej. Newton wyprowadził prawa Keplera dla ruchu planet.
Halley jako pierwszy zastosował rtęć jako wskaźnik w termometrze w 1693 (  "nasz" Fahrenheit  w 1713).
Ale nie tylko astronomia i fizyka zajmowały naszego bohatera. Co ciekawe, w 1693 roku opracował sposób wyliczania składek funduszy ubezpieczeniowych, stosowany w niektórych towarzystwach aż do końca XVIII wieku.  A zrobił to w oparciu o zestawienia urodzin i zgonów we wzorcowym mieście, za jaki uznał Wrocław, korzystając z zapisów tamtejszego pastora Caspara Neumanna.
( tu nieco prywaty- jako wrocławianka z urodzenia, zawsze uważam Wrocław za wzorzec ;) )  wróćmy do Halley'a
 W 1720 zasłużenie objął stanowisko Astronoma Królewskiego.
Oczywiście był także członkiem elitarnego Towarzystwa Królewskiego ( Royal Society)

Wróćmy teraz na nasze gdańskie podwórko. Gdańsk również mógł się poszczycić tym, że jego obywatel należał do tego elitarnego koła naukowców. Mowa oczywiście o rajcy, browarniku i przede wszystkim znakomitym astronomie Janie Heweliuszu.
Oprócz olbrzymich zdolności, wiedzy i inteligencji, mógł się on pochwalić iście sokolim wzrokiem. Bez pomocy jakiegokolwiek przyrządu potrafił dostrzec gwiazdy piątej i szóstej wielkości. Jego obserwacje owocowały dziełami takimi jak choćby Selenografia ( dzieło o topografii Księżyca), Cometographia i inne. No i także Machinae Coelestis (2 części) o której chcę wspomnieć.
Właśnie ona stała się przyczyną wizyty Edmunda Halley'a u Jana Heweliusza.
Po jej wydaniu doszło do sporu Heweliusza z Robertem Hookiem angielskim astronomem, również członkiem RS. Przyczyna ? Była dość błaha. Otóż Heweliusz wysyłając wybitnym osobistościom egzemplarze swojej nowo wydanej książki, świadomie, czy przez przypadek pominął Hooke'a. Ten poczuł się bardzo urażony . Skutkiem czego, napisał bardzo krytyczną recenzję dzieła, zarzucając Heweliuszowi niedokładność i błędy pomiarów, prowadzonych gołym okiem , bez lunet. Poparł go John Flamsteed.  Korespondencyjny spór trwał bardzo długo. Oburzony Heweliusz żądał arbitrażu.
26 maja 1679 roku przybył do Gdańska jako arbiter Towarzystwa Królewskiego młody 23-letni , ale już słynny, Robert Halley. Przywiózł ze sobą kwadrant i nowoczesne lunety celownicze.
Obaj astronomowie, po swojemu zaczęli badać niebo. Jeden uzbrojonym, drugi gołym okiem........Pomiary wyszły identyczne.

Po miesiącu Halley w liście do Flamsteeda napisał: "Zaskoczyła mnie jego precyzja; gdybym nie widział tego na własne oczy, nie dałbym wiary żadnej opowieści". Obwieszczając tym samym zwycięstwo 68-letniego wówczas Heweliusza.
Halley stał się przyjacielem domu gdańskiego astronoma. Heweliusz był już wtedy żonaty po raz drugi, z młodszą od siebie o 36 lat Elżbietą z domu Koppman. Uważana jest ona za pierwszą kobietę- astronoma. Razem z mężem prowadziła obserwacje nieba, robiła notatki, obliczenia.

Hevelius_and_wife

                                                                            zdjęcie z Wikipedii
Całe życie Elżbietę rozpierała energia. Była kochającą żoną, troskliwą matką, gospodynią domową. Doglądała pracy browaru. Pomagała mężowi w pracy naukowej.
 Pomoc i radość życia żony stała się nieoceniona dla astronoma zwłaszcza po pożarze, który strawił ich cały dobytek( było to niedługo po wyjeździe Halley'a, a sprawcą był ponoć jeden ze służących)
Miała poważanie wśród elity światowych naukowców i kobiecy wdzięk. Podobno roku 1687 właśnie Edmund Halley kupował dla niej w Londynie jedwabną suknię szytą według najnowszej mody!
Ale jak twierdzi prof. A. Januszajtis, nie była to suknia, ale raczej kosztowna tkanina na nią.
 Kiedy Halley wyjeżdżał z Gdańska, po tych "arbitrażowych" badaniach, Elżbieta poprosiła go, by przysłał jej jedwab na wymarzoną kreację. Po jakimś czasie spełnił jej prośbę, ale w liście do przyjaciela zwierzał się, że nie wie, czy wypada mu ów materiał do Gdańska słać. Zaczęły bowiem chodzić pogłoski o śmierci Heweliusza. Halley zastanawiał się, skoro jej mąż umarł, to przecież w tak efektownej kreacji chodzić teraz nie będzie...
O Heweliuszu , jego pracy i żonach można by długo opowiadać, ale to może innym razem.
Zakończę tę opowieść informacją, że Edmund Halley zmarł 14 stycznia 1742 roku w Greenwich koło Londynu . Żył  85 lat i 2 miesiące.

 

korzystałam z Wikipedii i z opracowania  http://gdansk.naszemiasto.pl/archiwum/heweliusz-gwiazdy-i-milosc,1616676,art,t,id,tm.html  

Westerplatte

redmysza1

W dniu 31 października 1925 r Polska otrzymała Westerplatte w wieczystą dzierżawę .

Westerplatte_maps_1

                            mapka z "Wikipedii"


"Kto ma Westerplatte, ten panuje nad wejściem do portu gdańskiego"
Wcześniej, przez wiele wieków, taką rolę pełniła Twierdza Wisłoujście.
Władze polskie doskonale o tym wiedziały.
Ale cofnijmy się nieco w czasie.....
11 I 1919 na stanowisko generalnego delegata Ministerstwa Aprowizacji w Gdańsku (jednocześnie był on delegatem rządu polskiego w Gdańsku) został powołany Mieczysław Jałowiecki.Miał nadzorować przeładunek towarów przychodzących do portu Wolnego Miasta Gdańska drogą morską, jako pomoc Amerykanów dla Polski, która właśnie odzyskała niepodległość.Przez Gdańsk do Polski trafiały towary spożywcze (zboże, tłuszcze, cukier, mleko kondensowane, łosoś konserwowy, ser, kakao, pieprz, saletra, herbata, kawa), tkaniny i odzież. Do Polski trafiło około 350 tysięcy ton żywności.
Mieczysław Jałowiecki , przebywając wówczas w naszym mieście, zauważył, że niepewni jutra Niemcy zaczęli wyprzedawać swoje nieruchomości.Jak napisał w swoich wspomnieniach, ceny spadały tak, że można było "wziąć Gdańsk gołymi rękami". Zauważył w tym szansę utrwalenia pozycji Polski w Gdańsku. Czas naglił, bo pojawiać się zaczęli agenci londyńscy, a także i bolszewiccy, zainteresowani terenami u wejścia do portu.
Udał się po dyspozycje do Warszawy, gdzie usłyszał od ministra Minkiewicza, że pomysł zakupu jest świetny, ale niestety brak funduszy i dobrze by było gdyby postarał się o nie na własną rękę, a potem otrzyma ich zwrot.
Jałowiecki, jako człowiek niebywale obrotny, taką pożyczkę w mig załatwił w poznańskim Banku Związku Spółek Zarobkowych.
Po powrocie do Gdańska natychmiast przystąpił do działania.
W krótkim czasie nabyto znaczna ilość obiektów przy ujściu Wisły, składy koło W
eischsel Bahnhof, stocznię położoną w rozwidleniu Wisły z Motławą,Polski Hak, kilka starych spichlerzy vis a vis Żurawia, no i to co najważniejsze czyli teren Westerplatte.
Nie było to takie proste, bo właściciel chciał sprzedać teren jedynie w ręce niemieckie. Znaleziono wobec tego Kaszuba o niemieckim nazwisku, który za dość pokaźną opłatę, zgodził się zawrzeć transakcję na swoje imię. Po kilku dniach odsprzedał swój nabytek panu Jałowieckiemu.
Mógł on nazajutrz wysłać zaszyfrowany telegram do Komendanta Piłsudskiego, Premiera Paderewskiego i ministra Minkiewicza, donosząc o tym radosnym fakcie.
Jak pisze w swoich wspomnieniach- miał olbrzymią satysfakcję, że nie zmarnował czasu i pozostawił po sobie znaczny dobytek Państwu Polskiemu.

Tak więc, gdy 14 marca 1924 roku Rada Ligi Narodów przyznała Polsce półwysep Westerplatte jako miejsce, gdzie miała powstać składnica tranzytowa, de facto był on już w polskich rękach od prawie pięciu lat( !!!)

W październiku 1925 r., Rada Portu i Dróg Wodnych podjęła decyzję w sprawie określenia granicy polskiej składnicy na Westerplatte. Przebiegała ona wzdłuż kanału portowego, (bez nabrzeża, które było pod kontrolą Rady Portu i Dróg Wodnych w Gdańsku), do nasady wschodniego mola wejściowego do portu gdańskiego. Stąd dalej wzdłuż plaży Zatoki Gdańskiej i przecinała nasadę półwyspu na wysokości Zakrętu Pięciu Gwizdków. Teren w powyższych granicach liczył 60 ha powierzchni i miał 3,5 km obwodu.

Polska otrzymała Westerplatte w wieczystą dzierżawę w dniu 31 października 1925 r.

Westerplatte zaczęło się rozbudowywać i zbroić.....................

jaowiecki

P.S. Gorąco polecam książkę Mieczysława Jałowieckiego "Na skraju imperium i inne wspomnienia", a zwłaszcza jej środkową część mówiącą o pobycie autora w naszym mieście. Została wznowiona w 2013 roku w wydawnictwie "Czytelnik". Naprawdę warto ją przeczytać.

Imieniny Archaniołów

redmysza1

Dlaczego o aniołach na przewodnickim blogu ? Ano choćby dlatego, że nieustannie zachwyca mnie obraz Archanioła Michała na odwrociu "Sądu Ostatecznego" Hansa Memlinga i jego rzeźbiarska wersja autorstwa Kamila Drapikowskiego. Wystarczy ?

Wystarczy !!!  :)  No, to, Przejdźmy do tematu.

Archaniołowie to ci, którym Bóg powierzył specjalne misje wobec ludzi. Archaniołowie nigdy nie byli ludźmi, jednak zaliczani są do świętych. W początkach chrześcijaństwa  oddawano cześć aż siedmiu Archaniołom, wymienianym w apokryfach. Nosili oni następujące imiona
Michał, Gabriel, Rafał, Uriel, Symiel, Orifiel i Zachariel.
Jednak synody w Laodycei (361 r.) i w Rzymie (492 r. i 745 r.) zezwoliły, by otoczyć kultem liturgicznym tylko św. Michała, św. Gabriela i św. Rafała, ponieważ tylko o tych Archaniołach mamy wyraźne świadectwo w Piśmie Świętym.
Parę słów na temat tych trzech "uznanych" ;)

2arch                                                       ilustracja ze strony "Droga Ikony" na dole podaję link do artykułu :)

Imiona Archaniołów wskazują na ich powiązanie z Bogiem. Określają również istotę misji pełnionej przez nich z woli Bożej. Michał - z hebrajskiego Mika´el znaczy - "któż jak Bóg" (tzn. któż może równać się z Bogiem?). Imię Gabriel - z hebrajskiego Geber´el - składa się z dwóch wyrazów: geber - silny oraz el - Pan Bóg. Imię to tłumaczone jest wiec jako "mąż Boży", "wojownik Boży". Rafał to również imię pochodzenia hebrajskiego Rapha´el i oznacza "Bóg uzdrawia", "Bóg uleczył".

sd_odwrocia

                                                            odwrocie "Sądu Ostatecznego" Hansa Memlinga


Pierwsze miejsce wśród Archaniołów ma Michał. Według tradycji chrześcijańskiej i żydowskiej, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i skłonił do buntu część aniołów, wówczas św. Michał miał wystąpić jako pierwszy przeciwko niemu z okrzykiem "któż jak Bóg!". Na kartach Pisma Świętego - Starego i Nowego Testamentu - wymieniany jest pięciokrotnie, w Księdze Daniela nazwany jest "jednym z przedniejszych książąt nieba" (Dn 13, 21) oraz obrońcą ludu izraelskiego (Dn 12, 1). Św. Jan w Apokalipsie określa go jako stojącego na czele duchów niebieskich i walczącego z szatanem (Ap 12, 7), św. Juda Apostoł twierdzi, że właśnie św. Michałowi zostało zlecone, aby strzegł ciała Mojżesza po jego śmierci. Mówi o nim również św. Paweł Apostoł (1 Tes 4, 16). Stary Testament przypomina, że imię Michała nosili także ludzie (por. Lb 13, 14; 1 Krn 5, 13, 2 Krn 21, 24; Ezd 8, 9). Św. Michał pojawia się w piśmiennictwie wczesnochrześcijańskim. Uchodzi tam za księcia aniołów, Archanioła, któremu Bóg powierzył zadania wymagające szczególnej siły. Wstawia się za ludźmi u Boga, stoi przy umierających, a potem towarzyszy duszom w drodze do nieba. Z tego tytułu jest on patronem kaplic cmentarnych, a w XII w. przedstawiany jest z wagami do odmierzania dobrych uczynków.
Archanioł Michał jest patronem złotników i rytowników, żołnierzy, aptekarzy, krawców, szklarzy, malarzy, piekarzy, tokarzy, kupców, konstruktorów wag, pracowników banków, wzywany jest także w przypadku błyskawic i niepogody. Jest również patronem umierających i ich orędownikiem na Sądzie. Dlatego Kościół wzywa go na pomoc w pieśni: Książę niebieski, święty Michale, / Ty sprawy ludzkie kładziesz na szale! / W dzień sądu Boga na trybunale / Bądź mi Patronem, święty Michale,/ Za Protektora bądź i Patrona,/ Niech mnie wspomoże Twoja obrona, / Uśmierz czartowską zuchwałość srogą, / Bądź Przewodnikiem, bądź mi i Drogą.
 Przedstawia się go jako rycerza z mieczem we wzniesionej prawej ręce, w zbroi, z oszczepem, z pokonanym i związanym szatanem w postaci smoka u stóp, na tarczy napis łaciński: Quis ut Deus - "Któż jak Bóg".
 Imię Gabriel w Starym Testamencie występuje dwa razy. Raz tłumaczy prorokowi Danielowi sens wizji o baranie i koźle (Dn 8, 13-26), za drugim razem wyjaśnia Danielowi przepowiednię Jeremiasza o 70 tygodniach-latach (Dn 8, 13--26; 29,10; Jr 25, 11n).
W Nowym Testamencie Gabriel uważany jest za szczególnego opiekuna Świętej Rodziny. Najpierw powiadomił Zachariasza o narodzinach Jana Chrzciciela, potem zwiastował Najświętszej Maryi Pannie narodzenie Pana Jezusa. Wydarzenia te opisał św. Łukasz (Łk 1, 1-80). To Gabryiel pojawił się również w snach św. Józefa, powiadamiając go najpierw o macierzyństwie Maryi, potem ostrzegając przed Herodem (Mt 2, 13) i wreszcie nakazując mu wrócić do Nazaretu (Mt 2, 19--20). Zapewne św. Gabriel był obecny przy zmartwychwstaniu Pana Jezusa (Mt 28, 5-6) oraz przy Jego wniebowstąpieniu (Dz 1, 10).
 Papież Pius XIl w 1951 r. ogłosił Archanioła Gabriela patronem telegrafu, telefonu, radia i telewizji. Jest również patronem doręczycieli i urzędników pocztowych, posłańców, kolekcjonerów znaczków pocztowych, łącznościowców i korespondentów prasowych. Najczęściej przedstawiany jest jako młodzieniec w białych szatach, ze skrzydłami, w scenie Zwiastowania.
Archanioł Rafał znany jest przede wszystkim z Księgi Tobiasza, w której czytamy, jaką opieką otoczył Tobiasza w czasie podróży do Persji, a po powrocie do domu wyjawił Tobiaszowi i jego ojcu, kim jest: "Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański" (Tb 12, 15).
 Archanioł Rafał czczony jest jako patron chorych, pielgrzymów i podróżnych oraz aptekarzy, górników, dekarzy, marynarzy, emigrantów, wzywany w przypadku choroby oczu i zarazy. Pod koniec średniowiecza zaczęto uważać Rafała za opiekuna podróżnych. Jest przedstawiany najczęściej jako Anioł Stróż czuwający nad krokami ludzi. Prośmy Boga, aby Ten, który z podziwu godną mądrością wyznacza obowiązki aniołom i ludziom, sprawił łaskawie, aby na ziemi strzegli naszego życia aniołowie, którzy w niebie zawsze pełnią służbą przed Nim

13903213_1067138203334310_311057053945274232_n

korzystałam z artykułu, który napisała pani Justyna Wołoszka w tygodniku katolickim "Niedziela" Treści nieco skróciłam, zostawiając to co najistotniejsze. Cały tekst tutaj :

http://m.niedziela.pl/artykul/8081/nd/Swieci-Archaniolowie

warto też przeczytać na ten sam temat : http://www.drogaikony.org.pl/2013/09/ikony-swietych-archanioow-michaa.html


a na ostatnim zdjęciu oczywiście Archanioł Michał - dzieło Kamila Drapikowskiego, inspirowane "Sądem Ostatecznym" Hansa Memlinga, znajdujące się obecnie w kościele p.w."Bożego Ciała", na gdańskiej Morenie ( Piecki Migowo),  w górnym kościele

 

Spełni się ostatnia wola Admirała

redmysza1

unrug3

                                                                               zdjęcie z Wikipedii

O admirale Józefie Unrugu pisałam w październiku ubiegłego roku z okazji kolejnej rocznicy jego urodzin

http://gdansksopotgdynia.blox.pl/2015/10/Ten-ktory-jezyka-niemieckiego-zapomnial-1.html

Dzisiaj w gdańskiej Panoramie, w TVP3 Gdańsk, podano, że w Dniu święta Marynarki Wojennej , w czerwcu 2018 roku na Cmentarzu MW na gdyńskim Oksywiu zostaną złożone prochy admirała Józefa Unruga ( od 1973 roku spoczywa on w Lailly-en-Val we Francji).

Po śmierci Admirała,wykonawcą testamentu został jego syn - Horacy.

 Admirał Józef Unrug w swoim testamencie zastrzegł, że jego prochy mogą wrócić do Polski tyko wtedy - gdy godny pogrzeb znajdą szczątki trzech zamordowanych przez wojskową bezpiekę komandorów, jego najlepszych oficerów- oskarżonych, skazanych i straconych w tzw procesie "spisku komandorów" w 1952 roku.

Zamordowanych skazano dodatkowo na zapomnienie, grzebiąc ich w tajemnicy, w nieznanym miejscu.
Po latach starań rodzin zamordowanych, przez reżim komunistyczny,   rozpoczęto ekshumację szczątków ofiar bezpieki pogrzebanych na tzw. łączce na Powązkach.

Wśród wielu ofiar udało się zidentyfikować te tak ważne trzy osoby:

-Kmdr.por. MW Zbigniewa Przybyszewskiego rozstrzelanego w więzieniu mokotowskim 16.12.1952 (w wieku lat 45)

-Kmdr MW Jerzego Staniewicza rozstrzelanego w więzieniu mokotowskim 12.12.1952 ( w wieku lat 49)

-Kmdr MW Stanisława Mieszkowskiego rozstrzelanego w więzieniu mokotowskim 16.12.1952 ( w wieku lat 49)


Ś.p. Horacy Unrug nie doczekał chwili, kiedy zidentyfikuje się ofiary,  zmarł w swoim domu w Montresor, we Francji( 22.10.2012 roku)

 

Jednak woli admirała i jego syna stanie się zadość. Prochy admirała Józefa Unruga wrócą do Gdyni.  Prochy jego i  wiernych mu oficerów, obrońców Helu,po wielu latach, spoczną razem na  oksywskim cmentarzu.

© Trójmiejskie opowieści przeróżnej treści
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci