Menu

Trójmiejskie opowieści przeróżnej treści

Św Elżbieta Węgierska jedna z głównych patronek Zakonu Krzyżackiego

redmysza1

Dzisiaj miałam przyjemność uczestniczyć w wykładzie Pana dr. Janusza Trupindy znawcy zagadnień krzyżackich :) wykład odbywał się w Dworze Artusa, były tłumy słuchaczy, a jego temat brzmiał "O patronach Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie". Wykład bardzo ciekawy, bardzo treściwy, mówiący o tym, którzy święci byli ( i są) ważni dla zakonników z czarnym krzyżem na białym płaszczu.
Jedną z nich jest św Elżbieta Węgierska. A ponieważ dzisiaj dzień poświęcony tej świętej, w 785 rocznicę jej śmierci, skupię się na jej osobie.
Dzisiaj rano znajoma z FB , koleżanka po fachu, Ilona Barbara Sobik zamieściła świetne opracowanie na temat św. Elżbiety. Idę więc na łatwiznę i metodą kopiuj-wklej......

elbieta_1
17 listopada - wspomnienie św. Elżbiety Węgierskiej.
Kim była św. Elżbieta Węgierska?

Św. Elżbieta Węgierska, jako księżna oddała się pielęgnowaniu chorych i cierpiących, była główną patronką wielkiej rodziny III Zakonu Św. Franciszka, patronką miłosierdzia chrześcijańskiego, jak ją nazywano ...

Księżna Św. Elżbieta urodziła się w 1207 r. Na Węgrzech. Była córką króla węgierskiego Andrzeja II i Gertrudy von Andechs (siostry św. Jadwigi Śląskiej).

Św. Elżbieta jest więc siostrzenicą głównej patronki Śląska. Żyła w XIII wieku szczytowym okresie średniowiecza, w stuleciu. które wydało najwięcej świętych w historii Kościoła.

W 1221 r. św. Elżbieta została zaręczona z Ludwikiem, synem Księcia Hermana, landgrafa Turyngii i Hesji, na zamku w Wartburgu koło Eisenach, na którym też po zaręczynach zamieszkała. W 14. roku życia wyszła za mąż za Ludwika IV. Była matką trojga dzieci: Hermana, Zofii, Gertrudy. Szczęście rodzinne okazało się jednak dla Elżbiety bardzo krótkie.

Po 6 latach, w roku 1227 jej mąż zmarł w Brindisi we Włoszech, kiedy udawał się na wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej. Elżbieta miała zaledwie 20 lat, kiedy została wdową. Z własnej woli odsunęła się od życia dworskiego, opuściła zamek w Wartburgu i osiedliła się z dziećmi w pobliskim Eisenach, gdzie do dzisiaj znajduje się kościół. Potem przeniosła się do Martburga.

Przedziwne to kalendarium. krótkie i bogate. Elżbieta zdobyła świętość, żyjąc na zamku książęcym, a zarazem oddając się bez reszty posłudze chorym i ubogim, których nigdy nie brak wśród ludzi.

Chorzy i ubodzy...

Przez cały okres wdowiego życia św. Elżbieta nigdy nie zaniedbała akcji dobroczynnej, szczególniejszą zaś opieką darzyła kaleki, ludzi trędowatych i szczególnie pokrzywdzonych przez los. Dla tych celów z własnych funduszy zbudowała najpierw szpital w mieście Gotha.

Potem drugi w Wartburgu, w którym przebywała. Pracowała w nim do ostatnich dni swego życia, spełniając w nim wszystkie posługi. W cierpieniach i ranach cierpiących starała się za wzorem swego mistrza św. Franciszka z Asyżu, zawsze odczytywać rany i cierpienia samego Zbawiciela.

Zewnętrznym finałem naśladowania przez nią Chrystusa według franciszkańskiego ideału ludzi żyjących w świecie było przyjęcie habitu III Zakonu Św. Franciszka w Wielki Piątek 24 III 1228 r.

Przywdziała wówczas wraz ze swymi służącymi, Gudą i Izentrudą, biedny i szary strój franciszkańskich tercjarek, przepasując się zwykłym, pospolitym sznurem. W dniu tym złożyła również śluby, że:

1) za nic będzie sobie poczytywać wszystkie ziemskie dobra i zaszczyty,

2) zniesie każde poniżenie i wzgardę,

3) wyrzeka się swoich krewnych i nawet własnych dzieci.

Największą chyba dla niej ofiarę stanowiło to ostatnie przyrzeczenie, gdyż jej najmłodsza córka Gertruda liczyła wówczas zaledwie półtora roku. Wymowę tej ofiary potęguje jeszcze fakt, iż Elżbieta darzyła swe dzieci wprost wyjątkową miłością.

Wpatrzona w Chrystusa ukrzyżowanego, którego kochała ponad wszystko i w którym widziała chorych i biednych, pamiętając o słowach Chrystusa:

Wszystko cokolwiek uczyniliście jednemu z Moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 26,40), miłowała ona tych chorych do oddania wszystkiego, co posiadała. Nie żałowała im sił, czasu, rzeczy. Kochała ich z całego swego serca. To właśnie dla nich zbudowała trzy szpitale, gdzie gromadziła słabych chorych, najbiedniejszych i odrażających sadzała do swego stołu.

Zmarła z przepracowania i wyczerpania organizmu w wieku zaledwie 24 lat z 16 na 17 listopada 1231 r. Pochowana została w Marburgu.

Żywy po jej śmierci kult, poświęcony licznymi cudami, był powodem rychłej kanonizacji, której dokonał papież Grzegorz IX, ustanawiając jej święto w listopadzie.

W 1236 r. Przeniesiono jej relikwie z kaplicy zbudowanego również przez nią szpitala pod wezwaniem św. Franciszka do nowo zbudowanego przez nią szpitala. W 1539 r. zabrał relikwie św. Elżbiety na zamek w Marburgu jej potomek Filip Heski, ale w 1548 r. wróciły one ponownie na swe dawne miejsce, czyli do kościoła św. Elżbiety w Marburgu.

W ikonografii przedstawia się św. Elżbietę jako księżniczkę lub tercjarkę franciszkańską, zwykle z atrybutami miłosierdzia (chlebem, rybą lub dzbanem) i żebrakiem u stóp, a czasem z modelem kościoła w ręku albo z różami. W bazylice różanostockiej znajduje się figura św. Elżbiety z naręczem róż w fartuchu. Według legendy św. Elżbieta wynosiła z zamku żywność dla ubogich, kiedy ją sprawdzano, co niesie, pokazało się, że w fartuchu są róże, mimo że była to zima.

elbieta_2

Tyle o św. Elżbiecie.

 


W Gdańsku mamy kościół św. Elżbiety, w którym obecnie swoje miejsce, po II wojnie, znaleźli  ojcowie Pallotyni.

elbieta_3

                            zdjęcie z publikacji "gdańsk w dawnych rycinach" Zofii Jakrzewskiej-Śnieżko z 1980r

A historia jego zabudowań i funkcjonowania na przestrzeni wieków jest bardzo ciekawa. Można ją prześledzić np. tutaj :


http://www.elzbieta.gdansk.pl/niezwykla-historia-kosciola-5090

Przytaczam tu fragment tego tekstu, mówiący o powstaniu średniowiecznego szpitalo-sierocińca :
"Najpierw istniał dom szpitalny, później powstała kaplica. - Pozwalamy wybudować kaplicę i trzymać w niej święte sakramenty i olej do namaszczania chorych, jak również utrzymywać własnego księdza - pisał wielki mistrz Konrad von Jungingen w dokumencie z 1394 r. Krzyżacki przywilej otworzył drogę do rozwoju małego kompleksu szpitalnego. - Z tymże pod słowem szpitalny należy rozumieć średniowieczne połączenie szpitala, przytułku i domu dla pielgrzymów. Ponadto funkcjonował tu również sierociniec. Dopiero po latach przeniesiono go do osobnego budynku - objaśnia Andrzej Januszajtis."

Mogę tu dodać( a wiem to z dzisiejszego wykładu) że jego zarządcą został w 1394 roku Niclas von Hohenstein, który był spowiednikiem  bł. (lub św.)Doroty z Mątowów. Ona również była bardzo ważną dla zakonu krzyżackiego. Ale może o niej innym razem... 

© Trójmiejskie opowieści przeróżnej treści
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci